wtorek, 7 stycznia 2014

Rozdział I

- Przepraszam pana, za chwilę lądujemy. Proszę iść na miejsce. - powiedziała stewardessa.
- Nie mogę stać? Tu są lepsze widoki. - odpowiedział Blanco.
- Na lotnisko ? Proszę siadać. 
Nie mogę siedzieć obok Tini. Kiedy na nią patrze...
- Hej Jorge, co robisz ? - powiedział nadchodzący Rugerro.
- Spadłeś mi z nieba ! Zamienisz się miejscami ? - spytał Jorge.
- Ale czemu ? Coś z Tini ? Ja siedzę z Lodovicą. 
- Proszę !
- Nie mogę. 
- Czemu ?
- Po prostu. Obiecałem Lodo, że jej pomogę.
- Dzięki, wiesz...
- Ja mogę się przesiąść - powiedziała Lodovica, która podsłuchiwała naszą rozmowę.
- Ale... Przecież miałem ci pomóc - powiedział zdziwiony Rugerro.
- Sama to rozgryzłam. Kolega potrzebuje pomocy, a i tak za chwile lądujemy. 
- Dzięki Lodo - uśmiechnął się Jorge.
Lodovica poszła do Tini. Nie słyszałem ich rozmowy, a nawet nie chciałem jak najszybciej spotykać się z Martiną. Stewardessa znów nas poganiała. Rugerro był chyba na mnie zły, że zabrałem mu dziewczynę, ale ja nie rozumiałem o co się tak wściekał. Przecież poprosiłem go o przysługę. Patrzyłem się w okno i myślałem. Sam nie wiem o czym. Po prostu myślałem. Otrząsnąłem się dopiero, gdy już wszyscy wychodzili. Martina spojrzała na mnie. Jakby czekała, aż się do niej odezwę. Jak dziecko bałem się do niej odezwać. Dlatego szybko wyszedłem omijając ją szerokim łukiem. Ale w końcu zatrzymała nas kolejka. Nagle Martina zobaczyła Diego. Wskoczyła mu w ramiona. Tulili się z 15 minut. Smutek pojawił się na mojej twarzy, ale nie chciałem, żeby to zauważyła. Na szczęście wyszliśmy już z lotniska i poszliśmy do hotelu. Miałem pokój z Diego, na szczęście nie za często pojawiał się w pokoju. Nagle dostałem SMS "Pójdziesz ze mną na spacer".  Był to SMS od Tinity. Nie chciałem, a raczej nie mogłem jej widzieć. Przy niej wymiękałem. No, ale głupio było jej odmówić. "Za 15 min będę". Musiałem się odpicować. Poszedłem kupić bukiet kwiatów, najpiękniejszy bukiet. Kiedy stanąłem w drzwiach pokoju Martiny, otworzyła mi Lodo z pytaniem:
-Bukiet kwiatów? Czyżbyście wybierali się na randkę ? 
- Nie. Idziemy na spacer. Jest Tini ? 
- Tak. Już idzie. Ale macie szczęście, też bym chciała gdzieś pójść, ale mój Rugerro nie chce się ruszyć.
- Jak chcesz chodź z nami - powiedziała Tini
- Nie. Nie chce wam przeszkadzać.
- Ale nie będziesz.
- Tak, chodź - powiedziałem.
- Ale naprawdę mogę ?
- Jasne
Więc od naszego romantycznego spotkania powstał zwykły spacer. A może to miał być zwykły spacer. Kiedy wychodziliśmy musiał się jeszcze wepchnąć Diego. Przecież oni zerwali ! Czego on od niej chce? Kiedy byliśmy już na tym spacerze Diego zaczął się podlizywać do Tini. Na szczęście spacer nie trwał długo. kiedy wróciłem do pokoju wziąłem gitarę i zacząłem wspominać spacer, a potem sobie podśpiewywać.


___________________________________________________________
2 rozdział napisze Lara

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Prolog ;)

Cześć to ja Karolina :)
będę podpisywać się //Lara .

Teraz napiszę wam prolog naszej opowieści.
Mam nadzieję, że się wam spodoba :)
Pierwszy rozdział napisze druga adminka Asia.

Więc zaczynam !

*Oczami Martiny*
Cześć jestem Martina dla przyjaciół Tini.
Mam 16 lat. Właśnie z całą ekipą lecimy na pokaz En Vivo. W samolocie siedzę razem z Jorge bo musimy poćwiczyć  piosenki tj. Podemos oraz Nuestro Camino.

No soy ave para volar,
Y en un cuadro no se pintar
No soy poeta escultor.
Tan solo soy lo que soy.

Las estrellas no se leer,
Y la luna no bajare.
No soy el cielo, ni el sol...
Tan solo soy.

- no, no nieźle Tini - powiedział Jorge.
- dzięki. Zaśpiewany teraz Nuestro Camino? - zapytałam.
- dobrze - powiedział.

Tanto tiempo caminando junto a ti
Aun recuerdo el día en que te conocí
El amor en mi nació tu sonrisa me enseno
Tras las nubes siempre va a estar el sol

Te confieso que sin ti no se seguir.
Luz en el camino tu eres para mi.
Desde que mi alma te vio.
Tu dulzura me envolvió.
Si estoy contigo se detiene el reloj.

skończyliśmy.

O co mu chodzi??
Cały czas się na mnie gapi !

- Jorge!! - krzyknęłam.
ale nic. Co mu jest ?
Znów głośno krzyknęłam.

nagle się odezwał.
- Martina, właśnie zdałem sobie z czegoś sprawę..

*Oczami Jorge*

szybko pobiegłem do innej części samolotu.
Nie wiem co robić !!
Jej oczy są takie piękne!
Jak mogłem tego nie zauważyć!

-Nie, Blanco otrząśnij się- pomyślałem.

Nagle usłyszałem za sobą czyjejś kroki...

I jak wam się podoba?
Czekam na komentarze :)

Pierwszy rozdział tak jak wcześniej wspominałam
napisze Asia.

Dziękuję ;)

//Lara

niedziela, 5 stycznia 2014

O nas

Hej. Jest to blog z opowiadaniami o Jortini, czyli Jorge Blanco i Martina Stoessel. Wpadnij na naszego bloga informacyjnego ---> LINK Mam nadzieję, że spodoba ci się blog. Postaramy się dodawać przynajmniej jeden rozdział w tygodniu, ale nie wiem jeszcze jak to się potoczy. Główne informacje podam wam póżniej
Wstawię jeszcze zdjęcie głównych bohaterów: