poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział IV

Jezu co ja mam robić?
-Rugg, woda szybko!!!!-wydarłem się.
Wziąłem ją na ręce. Jaka ona lekka, delikatna, krucha. Muszę uważać, żeby nic jej się nie stało.
Zaniosłem ją do mojego pokoju i położyłem na łóżku. Nagle wbiegł Rugg.
-Masz!- podał mi wodę i uciekł.
Otworzyłem okno żeby trochę przewieżyć. I przy niej usiadłem.
-Halo! Martina- powiedziałem do niej delikatnie. Uffff oddycha, to dobrze. Poruszyła dłonią.
- Jorge?- powiedziała ze zdziwieniem
- Tak to ja. Żyjesz! Tak się o ciebie martwiłem.
- Ale co się stało? Pamiętam tylko, że szłam do ciebie na imprezę.
- Zemdlałaś, ale już jest wszystko dobrze.
- Dziękuję mój rycerzu.
Pociągnęła mnie za kołnierz od koszuli i pocałowała. A ja odwzajemniłem jej pocałunek.
- Kocham cię - powiedziała cicho
- Ja też cię kocham.
Pocałowałem ją jeszcze namiętniej. Gdy skończyliśmy wyszliśmy z pokoju udając się na imprezę.
- Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną? - klęknąłem przed nią uśmiechając się szeroko.
- Oczywiście głuptasie, ale obiecaj, że mnie nie skrzywdzisz.
- Obiecuję, jesteś najlepszym prezentem urodzinowym! - wziąłem ją za rękę i udaliśmysię na górę...

Tni

Ale się cieszę! Chyba jednak dobrze, że zemdlałam. Wchodzimy. Cichaczem zakradliśmy się na scenę. Wszyscy skierowali twarze w naszą stronę.
- Chcielibyśmy wam coś ogłosić. Ja i Tini jesteśmy parą! - powiedział Jorge.
-Tini to najwspanialszy prezent jaki mogłem dostać!
Wszyscy zaczęli być brawo i krzyczeć "Jortini 4ever"
Na początku ten splot imion wydawał mi się dziwny i bardzo dziecinny, ale już mi się podoba.
Jorge mnie przytulił, a ja wtuliłam się w niego. Ah! Te jego perfumy!
- Facu! Gitara!
- Moment!
- Nie, nie! -Powiedziałam - Mam tu coś dla ciebie, poczekaj!
Szybko pobiegłam do pokoju i wzięłam gitarę.
- Proszę, mam nadzieję że ci się spodoba! - podałam mu prezent głośno dysząc.
- Jejku, Tini dziękuje! Jaka ona piękna.
Wziął ją ode mnie i zaczął grać.. Podemos.
To przy tej piosence pierwszy raz coś do niego poczułam. To wtedy się zauroczyłam. Wiem, to dopiero pierwszy dzień.. Ale wiem, że nie jest to tylko zauroczenie. Będzie moim JEDYNYM.
Ah.. Jak on pięknie śpiewa, powiedziałabym, że jak Anioł, którym obdarował mnie Bóg.
Gdy skończył powiedział :
-Teraz ty coś zaśpiewaj!
-Dla ciebie wszystko! - powiedziałam i cmoknęłam go lekko w policzek. On tylko się słodko uśmiechnął i zszedł ze sceny. Śpiewałam Soy Mi Mejor Momento. Nagle poczułam, że spadam. Wpadłam w ramiona..

I co podoba się?? Parę komków i next :))

Czytasz = komentujesz <3<3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz